Pierwsza wielodniowa wyprawa z namiotem to moment, w którym większość ludzi pakuje albo za dużo, albo za mało – rzadko kiedy trafia się w środek. Przez lata chodzenia po szwedzkich górach przekonałem się, że to, co zostawiasz w domu, bywa ważniejsze od tego, co bierzesz ze sobą. Poniżej moja lista – bez przesady i bez braków.
Schronienie i sen – bez tego nie ma wyprawy
Namiot to jedna z tych rzeczy, na których nie warto oszczędzać. Na kilkudniowy trekking w zmiennych warunkach potrzebujesz porządnego namiotu trójsezonowego, z solidnymi śledziami i dobrą wentylacją – para z oddechu potrafi być nocą większym problemem niż chłód z zewnątrz. Śpiwór dobieraj do temperatury, w jakiej naprawdę będziesz spał: w Laponii nawet w pełni lata noce potrafią zejść blisko zera, więc model w okolicach zera, z marginesem do paru stopni poniżej, sprawdza się na większość letnich wypraw.
Pod spód materac dmuchany, a dodatkowo cienka karimata pod niego – razem dają R-value w okolicach 5, czyli izolację, która naprawdę odcina cię od zimnego, wilgotnego podłoża. Ziemia w tych rejonach jest twarda, mokra i znacznie chłodniejsza, niż wydaje się po wejściu do namiotu, a oszczędzanie na tym, co masz pod sobą, to klasyczny błąd początkujących.
Cały system sypialny, czyli namiot razem ze śpiworem i matami, dobrze jest zamknąć w okolicach trzech, czterech kilogramów. Każdy dodatkowy kilogram odczujesz na podejściach, zwłaszcza pod koniec dnia.
Odzież – zasada trzech warstw
Sprawdzony układ to baza termiczna z wełny merino lub syntetyku, w środku coś izolującego – kurtka puchowa albo polar – i na wierzchu kurtka wiatro- i wodoodporna, najlepiej membranowa. Do kompletu spodnie trekkingowe i osobne spodnie wodoodporne, czyli membranowe – w Laponii to nie luksus, tylko podstawa, bo deszcz potrafi padać godzinami, a brodzenie przez mokre krzaki czy rzeki bez nich kończy się przemoczeniem od pasa w dół. Czapka i rękawiczki też wchodzą do plecaka, nawet w środku lata.
Warto zabrać dwie pary zapasowych skarpetek oraz osobne rzeczy do spania, których nie używasz w marszu – nic tak nie poprawia humoru w namiocie jak suche ubranie wieczorem.
Bawełna zostaje w domu. Mokra bawełna wychładza szybciej niż sam deszcz i nie schnie na ciele w żadnych rozsądnych warunkach.
Kuchnia i woda – minimum, które działa
Do gotowania w zupełności wystarczy palnik gazowy z dużym kartuszem, litrowy garnek, łyżka i dwie zapalniczki – jedna w kieszeni, druga zapakowana osobno, bo zapalniczki mają to do siebie, że psują się akurat wtedy, gdy są najbardziej potrzebne. Do wody filtr albo tabletki do dezynfekcji – źródła w górach często wyglądają na krystalicznie czyste, ale to za mało, żeby pić bez żadnego zabezpieczenia. Jedzenie planuj w stronę liofilizatów, orzechów, batonów energetycznych i owsianki na śniadanie. Z grubsza licz około pięciuset, siedmiuset kalorii na każde dziesięć kilometrów marszu z plecakiem – w praktyce wychodzi sporo więcej, niż wydaje się przy planowaniu w domu.
Nawigacja, bezpieczeństwo, łączność
Mapa topograficzna i kompas to wyposażenie podstawowe, niezależnie od tego, czy masz ze sobą GPS i naładowany telefon. Apteczka powinna być prosta, ale kompletna: bandaże, plastry na pęcherze, środek odkażający, folia NRC, podstawowe leki przeciwbólowe. Do tego gwizdek, czołówka i zapasowe baterie. Jeśli wybierasz się w teren bez zasięgu, dołóż komunikator satelitarny – sam jeżdżę z Garminem inReach i każdemu, kto rusza w góry samotnie, polecam dokładnie to samo.
Lista kontrolna – dwanaście pozycji do sprawdzenia przed wyjściem
- Namiot – sprawdzony w domu, z kompletnym zestawem śledzi
- Śpiwór do okolic zera, z marginesem na chłodniejsze noce
- Materac dmuchany plus cienka karimata pod spód, łącznie R-value w okolicach 5
- Baza termiczna, warstwa izolacyjna, kurtka membranowa i spodnie wodoodporne
- Zapasowe skarpetki, co najmniej dwie pary wełnianych
- Palnik, duży kartusz gazowy, garnek, łyżka i dwie zapalniczki
- Filtr do wody albo tabletki dezynfekujące
- Jedzenie na całą wyprawę plus jeden dzień zapasu
- Mapa topograficzna i kompas
- Apteczka (bandaże, plastry, środek odkażający, folia NRC, leki)
- Czołówka z zapasowymi bateriami oraz gwizdek
- Komunikator satelitarny, jeśli wchodzisz w teren bez zasięgu
Co zostawić w domu
Ciężki statyw fotograficzny, rozbudowaną apteczkę liczoną na trzydzieści osób, zapasowe ubrania brane „na wszelki wypadek”, książkę w twardej oprawie. Plecak nie powinien ważyć więcej niż jakieś dwadzieścia procent twojej masy ciała – jeśli przekraczasz piętnaście kilogramów, warto przejrzeć zawartość jeszcze raz i zadać sobie pytanie, czego naprawdę użyjesz.
Pierwsza wyprawa z namiotem to w dużej mierze nauka przez własne błędy. Lepiej wziąć trochę za mało niż dźwigać niepotrzebny ciężar przez tydzień. A jeśli czegoś rzeczywiście zabraknie – zapamiętasz to znacznie lepiej niż jakąkolwiek listę.
Wróć do porad