Buty to jedyny element wyposażenia, którego naprawdę nie da się zastąpić w trakcie wyprawy. Jedzenie jakoś rozplanujesz, namiot zlepisz taśmą – ale jeśli buty nie pasują albo nie nadają się do terenu, nie dojdziesz tam, gdzie planowałeś. W Laponii ma to dodatkowy ciężar, bo w ciągu jednego dnia przechodzi się przez wrzosowiska, mokre połacie mchu, głazowiska i rzeki – wszystko na zmianę.
Pytanie 1: Po jakim terenie będziesz chodzić?
Szlak turystyczny w niższych górach to zupełnie co innego niż bezdroże lub góry wysokie. Po utwardzonych ścieżkach spokojnie wystarczy lekki but o miękkiej podeszwie, w którym chodzi się przyjemnie nawet cały dzień. Gdy jednak pod stopą zaczynają się kamienie, korzenie, mokre błoto i bardziej strome stoki, trzeba sięgnąć po coś twardszego, z głębszym bieżnikiem i porządną cholewką. Park Sarek nie ma w ogóle szlaków, więc teren wymusza buty z częściowo sztywną podeszwą, wysoka cholewka, bieżnik Vibram lub coś o podobnej charakterystyce.
Pytanie 2: Niska kostka czy wysoka?
Niska kostka jest lżejsza i wygodniejsza, sprawdza się na łatwym terenie i przy lżejszym plecaku. Wysoka chroni przed kamieniami, krzakami i błotem a dodatkowo stabilizuje staw skokowy na nierównym podłożu i daje pewną ochronę przed skręceniem – przy wielodniowej wyprawie z większym ładunkiem mocno przemawia za sobą. Kiedy plecak waży kilkanaście kilogramów, a stopa ląduje pod kątem na mokrym, oślizgłym kamieniu, kostka jest dodatkowo zabezpieczona i ma wsparcie której ścięgno samo mogło by nie udźwignąć. Niejedną wyprawę widziałem przerwaną właśnie w ten sposób, więc na dłuższe wyjścia z dala od cywilizacji osobiście wybieram wyższą cholewkę.
Pytanie 3: Membrana – tak czy nie?
Membrana, czyli Gore-Tex i jego odpowiedniki, ma w teorii trzymać wodę z zewnątrz i odprowadzać parę ze środka. W praktyce dobrze sobie radzi z rosą, krótkim deszczem albo mokrą trawą. Gdy jednak wchodzisz do rzeki powyżej cholewki albo idziesz w solidnej ulewie przez kilka godzin, but nasiąka od środka i tyle z tej szczelności. W Laponii, gdzie rzeki przekracza się w bród, a mokry mech lub błoto to codzienność z góry zakładam, że stopy i tak będą mokre – ważniejsze są wtedy szybkoschnące skarpetki i sucha zmiana wieczorem niż jakakolwiek magia membrany. Aczkolwiek membrana ma ten plus, że nie wypuszcza wody z buta co przy temperaturach bliskich zeru jest plusem – w bucie masz wodę ogrzaną przez stopę i przy każdym kroku nie wlewa ci się nowa zimna woda.
Pytanie 4: Czy but pasuje do twojej stopy?
Brzmi banalnie, a tu właśnie powstaje większość problemów. Stopa po kilku godzinach marszu puchnie i but dopasowany rano nieraz robi się zbyt ciasny po południu. Dlatego mierz buty po dłuższym chodzeniu, najlepiej w środku dnia, koniecznie z trekkingowymi skarpetkami, w jakich będziesz chodził w terenie. Sprawdź, czy palce nie uderzają w czubek przy mocniejszym zejściu w dół i czy pięta nie ucieka w górę przy podchodzeniu – jedno i drugie szybko skończy się otarciami, a w dłuższym ujęciu pęcherzami, których w terenie ciężko się pozbyć.
Pytanie 5: Czy but jest dotarty?
Nowe buty na pierwszą wielodniową wyprawę zazwyczaj oznaczają pęcherze. Każdą parę warto rozchodzić na krótszych wyjściach – kilkanaście godzin marszu, najlepiej w różnych warunkach, daje skórze i materiałowi czas, żeby się ułożyły. Jeśli planujesz wyjazd, zacznij chodzić w nowych butach co najmniej kilka tygodni wcześniej, a nie dzień przed wylotem.
Dobre buty kategorii B nie należą do najtańszych, ale to wydatek, który zwraca się w komforcie i bezpieczeństwie przez wiele sezonów. Wśród marek sprawdzonych w terenie Sarka najczęściej polecam Meindl, Hanwaga, Lowę, Scarpę i Salewę – każda z nich ma kopyto trochę inne, więc warto przymierzyć kilka modeli i wybrać ten, który pasuje akurat do twojej stopy.
Wróć do porad