Pytanie o niedźwiedzie pada na każdym moim briefingu przed wyprawą do Sareku – i dobrze, że pada, bo o wiele lepiej rozmawiać o tym spokojnie nad mapą niż w panice gdzieś w dolinie Rapa. Przez cały okres chodzenia po Laponii nie widziałem niedźwiedzia ani raz. Za każdym razem gdy widziałem jego świeże ślady to on usłyszał mnie pierwszy i odszedł, zanim w ogóle zdążyłem go zobaczyć. Chciałbym, żebyś wiedział, czego naprawdę można się spodziewać – bez przesadnego strachu, ale też bez bagatelizowania.

Ile niedźwiedzi naprawdę żyje w Sareku

W całej Szwecji żyje obecnie kilka tysięcy niedźwiedzi brunatnych. Brzmi to dużo, ale rozkład tych zwierząt jest bardzo nierówny. Najwięcej trzyma się środkowej części kraju – Dalarny, Gävleborgu i Jämtlandu. Na północy, w całym Norrbotten, czyli regionie, w którym leży Sarek, mówi się raczej o kilkuset osobnikach rozsianych po obszarze wielkości połowy Polski.

W samym Parku Narodowym Sarek gęstość populacji jest jedną z najniższych w kraju. Wysokie partie alpejskie są dla niedźwiedzia mało atrakcyjne – krótki sezon wegetacyjny, mało jagód, mało owadów. Zwierzęta trzymają się dolin z lasem brzozowym: Rapadalen, Tarradalen, dolnych partii Kukkesvagge. Jeśli wędrujesz powyżej granicy lasu, prawdopodobieństwo spotkania jest naprawdę znikome. Im niżej i im gęstsza brzezina, tym uważniej trzeba iść.

Kiedy spotkanie staje się ryzykowne

Statystyki są w tej kwestii dość jednoznaczne. W ciągu ostatniego stulecia w całej Szwecji odnotowano kilkadziesiąt poważnych ataków niedźwiedzia na człowieka, a tych śmiertelnych można policzyć na palcach jednej ręki. Zdecydowana większość dotyczyła zresztą myśliwych tropiących z psami ranne zwierzę – czyli sytuacji, w której turysta w zasadzie nigdy się nie znajdzie. Wśród trekkerów odwiedzających Sarek nie odnotowano dotąd ani jednego śmiertelnego ataku.

Niedźwiedź brunatny nie traktuje człowieka jak zdobyczy. Atakuje wyłącznie defensywnie, w kilku dość konkretnych sytuacjach.

Wniosek praktyczny jest dość prosty: trzeba hałasować, idąc przez las, zwłaszcza tam, gdzie widoczność spada do kilkudziesięciu metrów. Rozmowa w grupie, okrzyk co kilka minut, klaśnięcie przy zakręcie szlaku – to wszystko, czego potrzeba, żeby zwierzę zeszło z drogi, zanim w ogóle się spotkacie.

Jak zachować się przy spotkaniu

Jeśli zobaczysz niedźwiedzia z dużej odległości, gdzieś z grubsza powyżej stu metrów, w większości przypadków on widzi cię już od dawna i po prostu zajmuje się swoimi sprawami. Spokojnie zmień kierunek marszu, obejdź go szerokim łukiem, najlepiej tak, żeby był pod wiatr i mógł cię wyczuć, i idź dalej.

Jeśli spotkanie jest bliskie – kilkadziesiąt metrów lub mniej – obowiązuje kilka prostych zasad.

W obozie obowiązuje żelazna higiena. Gotujemy i jemy z dala od namiotów, w bezpiecznej odległości, jedzenie pakujemy w worki zapachoszczelne, a odpadki nosimy ze sobą do najbliższej osady.

Mity, które krążą wśród trekkerów

Wokół niedźwiedzi narosło kilka opowieści, które warto obalić, zanim wyruszysz w teren.

Idź przez Sarek z szacunkiem, nie ze strachem. Niedźwiedź jest częścią tego krajobrazu tak samo jak renifer i orzeł przedni – i podobnie jak one woli mieć cię z daleka. Twoja praca polega na tym, żeby dać mu znać, że jesteś, i pozwolić mu zniknąć pierwszemu. W zdecydowanej większości przypadków właśnie tak się to kończy.

Wróć do porad