W Parku Sarek nie znajdziesz zbyt wielu mostów i nie jest to żadne przeoczenie projektantów parku – to po prostu charakter tego miejsca. Jedyny most jest w samym sercu parku i na okres jesienno-zimowy zabiera go helikopter. Rapaätno, Ruohtesjohka i niezliczone dopływy, których nazw nie sposób spamiętać, oznaczają, że każda rzeka jest osobną decyzją. Przez lata chodzenia po Laponii nauczyłem się traktować brodną przeprawę nie jako przeszkodę, którą trzeba pokonać za wszelką cenę, ale jako punkt decyzyjny, który wymaga chłodnej oceny, a nie odwagi.
Kiedy przechodzić – pora dnia ma znaczenie
Większość rzek w Laponii jest zasilana topnieniem lodowców i śniegu, więc poziom wody rośnie wraz z temperaturą w ciągu dnia. Najwyższy stan rzeki przypada zwykle na popołudnie i wczesny wieczór, kiedy słońce dobrze rozgrzało już lodowce w górnej części zlewni. Najlepszy moment na przeprawę to rano, zanim ten cykl się rozpędzi. Ta sama rzeka, która rano sięga ledwo do kolan, popołudniem potrafi sięgać do pasa. Jeśli więc trafiasz nad bród zbyt późno, a sytuacja nie jest jasna, lepiej rozbić obóz i przejść rano.
Jak ocenić nurt przed wejściem
Zanim zrobisz krok do wody, poświęć kilka minut na obserwację rzeki. Najprostszą miarą prędkości jest rzucony patyk – patrzysz, jak szybko płynie i przy okazji widzisz, jak nurt układa się w stosunku do brzegów. Zmętnienie wody zwykle oznacza wysoki stan po deszczach albo intensywnym topnieniu śniegu – dna nie widać, kamienie są śliskie, ryzyko rośnie. Mleczno-szary kolor to woda lodowcowa, niosąca zawieszone w sobie drobne minerały – jest bardzo zimna, zwykle parę stopni nad zerem, szybka i powoduje błyskawiczne drętwienie nóg.
Gdy głębokość zaczyna przekraczać kolana przy wyraźnie szybkim nurcie, sytuacja wymaga już bardzo dobrego osądu. Głębokość do pasa przy silnym prądzie to natomiast moment, w którym po prostu się cofasz i szukasz innego miejsca.
Gdzie szukać brodu
Bród zazwyczaj jest tam, gdzie rzeka się rozlewa szeroko – poszerzenie koryta oznacza mniejszą głębokość i niższą prędkość nurtu. Warto patrzeć na:
- zakręty, bo przy zewnętrznej stronie woda podmywa i pogłębia koryto, a po wewnętrznej stronie nanosi mielizny;
- miejsca, w których rzeka rozdziela się na kilka odnóg, bo każda z nich osobno jest płytsza niż jeden zamknięty kanał;
- odcinki, gdzie w nurcie sterczą kamienie, co zwykle sugeruje, że dno nie jest głębokie.
Unikaj natomiast wszystkich miejsc bezpośrednio powyżej i poniżej wodospadów albo wyraźnych progów – upadek do wody przed taką krawędzią to sytuacja praktycznie bez odwrotu.
Technika bezpiecznej przeprawy
Kijki trekkingowe pełnią rolę trzeciego punktu podparcia – trzymaj je po stronie pod prąd, tak żeby się o nie opierać, a nie żeby nurt wyrwał ci je z rąk. Pas biodrowy i piersiowy plecaka odpinasz przed wejściem do wody – jeśli się przewrócisz, plecak nie może cię ciągnąć w dół. Wchodź do nurtu pod kątem, lekko w górę rzeki, nie prostopadle – wtedy nurt pomaga ci utrzymać kierunek, zamiast cię prostopadle przewracać.
W grupie sprawdza się przeprawa w kilka osób ustawionych poprzecznie do nurtu, trzymających się wzajemnie za ramiona, nie za ręce. Najsilniejsza osoba staje od strony górnej rzeki, jako tarcza dla pozostałych.
Jeśli wpadniesz do wody
Pierwsza zasada: nie walcz z prądem, bo nie wygrasz. Odwróć się na plecy, nogi skieruj naprzód i lekko w górę – odpychasz się od ewentualnych kamieni nogami, nie głową. Nie próbuj stawać w nurcie, jeśli woda sięga ponad kolana, bo prąd cię przewróci. Daj się unosić w stronę brzegu i czekaj, aż nurt zwolni albo woda się spłyci. Pamiętaj, że woda lodowcowa jest tak zimna, że szok termiczny i utrata czucia w nogach przychodzą w ciągu kilku minut – musisz działać szybko.
Kiedy mówię nie
Zdarzyło mi się na Rapaätno zawrócić grupę w trakcie trekkingu. Nie dlatego, że nie dalibyśmy rady przejść – dalibyśmy. Po prostu rachunek wyszedł niekorzystnie: ryzyko kontuzji, mokry sprzęt, kilka dni marszu przed nami. Komunikator satelitarny, który mam ze sobą na każdej wyprawie, to ostatnia linia ratunku, a nie pierwsza.
Zawracam, kiedy nurt sięga powyżej kolan, a dna nie widać, kiedy woda po deszczach jest wyraźnie wezbrana, kiedy ktoś z grupy wyraźnie jest przestraszony. Ten ostatni sygnał traktuję równie poważnie jak każdą daną techniczną.
Wróć do porad